Categories Recenzje

Glass film – ostateczna recenzja, która zawiedzie fanów serii

Podziel się z innymi:

Film „Glass” z pewnością nie spełnił oczekiwań wielu fanów, którzy z niecierpliwością wyczekiwali połączenia historii z „Niezniszczalnego” i „Split”. Niestety, zamiast dynamicznej kontynuacji, otrzymaliśmy film, który częściowo obarczył widzów ciężarem własnych emocji. Wydawało się, że M. Night Shyamalan przygotował genialny plan na zjednoczenie tych dwóch postaci w jednym uniwersum. Dwaj superbohaterzy zmagający się z psychologicznymi problemami z pewnością wydawali się intrygujący na papierze; jednak w rezultacie, okazało się, że mieli na sobie więcej luk niż szklana filiżanka pełna wrzątku.

Najważniejsze informacje:

  • Film „Glass” nie spełnił oczekiwań fanów, oferując zbyt wiele zbędnych wyjaśnień.
  • Brak emocjonujących bitew oraz akcji odbiera filmowi dynamikę.
  • James McAvoy wyróżnia się z gry aktorskiej, podczas gdy Bruce Willis i Samuel L. Jackson zostali niedostatecznie wykorzystani.
  • Postacie drugoplanowe są słabo rozwinięte i jedynie tłem dla głównych bohaterów.
  • Film przeżywa problemy z narracją, co prowadzi do znużenia widza.
  • „Glass” pozostawia widzów rozczarowanych, nie dostarczając satysfakcjonującego zakończenia trylogii.
  • Reżyser M. Night Shyamalan nie zrealizował pełnego potencjału filmu, koncentrując się na nudnych dialogach.

W rezultacie, długie i zbędne wyjaśnienia fabularne oraz powtarzalne dialogi sprawiły, że wielu widzów ziewało, zamiast trzymać kciuki za naszych antybohaterów. Shyamalan, jakby zapomniał, że film o superbohaterach niekoniecznie musi być kameralnym dramatem rozgrywającym się w psychiatryku. Zamiast emocjonujących bitew oraz spektakularnych zwrotów akcji, dostaliśmy przegadane spotkania w zamkniętej placówce. Z czasem zaczęło docierać do mnie, że jedyną rzeczą, jakiej walka o superbohaterów wymaga, jest rozwój postaci, ale w tym przypadku z tym aspektem bywało różnie.

Tylko jeden jest prawdziwy superbohater!

Krytyczna recenzja filmu Glass

Gra Jamesa McAvoya na pewno zwróciła na siebie uwagę. Wcielając się w złożoną postać Kevina i jego 24 osobowości, aktor wciągnął widzów w swój świat, dostarczając emocji, których film w inny sposób nie potrafiłby oddać. Bruce Willis w roli Davida Dunna zdaje się być jedynie cieniem swojego dawnego ja, a Samuel L. Jackson, mimo swojego geniuszu, przemawia w sposób bardziej zagadkowy niż zachwycający. Niestety, obsada, która mogła być złotym strzałem, w końcu obniżała poprzeczkę; postacie drugoplanowe nie przykuwały uwagi, a niektóre spełniały wyłącznie rolę tła, co jeszcze bardziej uwydatniało słabości fabuły.

Podsumowując, film „Glass” w momencie osiągania szczytu swoich ambicji zdaje się kruszyć jak rozbita szklanka. Mimo genialnych pomysłów oraz pięknej wizji połączenia dwóch legendarnych postaci, całość nie spina się logicznie, a zbyt wiele uwagi skupia się na zbędnych wyjaśnieniach. Może w przyszłości Shyamalan wpadnie na pomysł, aby przełamać ten schemat i dostarczyć fanom to, czego naprawdę pragną — rozsądnej dawki akcji połączonej z psychologicznym podejściem, które nie przytłacza nudą. W tej chwili, „Glass” pozostaje z nami jako lekcja, jak nie dbać o rozwój intrygi w filmach o superbohaterach. W końcu, gdy szklanka pęknie, pozostaje już tylko w kawałkach.

Element Opis
Oczekiwania fanów Film miał połączyć historie z „Niezniszczalnego” i „Split”
Wrażenie z filmu Przeciągnięte emocje zamiast dynamicznej akcji
Zawiodły fabuła Długie wyjaśnienia i powtarzalne dialogi
Aspekty superbohaterów Film bardziej przypominał dramat psychologiczny niż film akcji
Gra aktorska James McAvoy wyróżnia się jako Kevin, reszta postaci słabsza
Problemy z fabułą Nieodpowiedni rozwój drugoplanowych postaci
Krytyka Nieciągłość logiczna i nadmiar wyjaśnień
Wniosek Film jako przykład złego rozwoju intrygi w filmach o superbohaterach
Zobacz także:  Kinoman ocenia Kapitana Amerykę: Wojna bohaterów – czy to hit czy kicha?

Analiza postaci: Jak 'Glass Film’ psuje dotychczasową narrację?

Film „Glass” w reżyserii M. Nighta Shyamalana kończy trylogię, która, choć ma wiele do zaoferowania, w realiach przynosi wiecej rozczarowań niż emocji. Oczekiwania były ogromne, ponieważ po udanym „Niezniszczalnym” oraz intrygującym „Splicie” fani liczyli na solidną kontynuację. Zdecydowana większość widzów przewidywała, że po połączeniu trzech niezwykłych jednostek z nietypowymi umiejętnościami otrzymamy epicką opowieść pełną akcji. Niestety, zamiast widowiska, które zachwyca, dostajemy szklankę wypełnioną achami i ochami. Ten niesatysfakcjonujący produkt kruszy się w dłoniach, gdy tylko próbujemy przebrnąć przez długie, nużące dialogi oraz zbędne wątki drugoplanowe.

Nie można zaprzeczyć, że James McAvoy robi swoje. Wnosi do produkcji energię oraz niezwykły talent, co pozwala mu z łatwością przechodzić między swoimi różnorodnymi osobowościami. Jego rola Hordy z pewnością sprawia, że niejednokrotnie trzymamy kciuki za tego bohatera. Co jednak z innymi aktorami? Bruce Willis, który wciela się w Davida Dunna, zdaje się być bardziej zmęczony niż kiedykolwiek wcześniej, jakby na planie czekał nie tylko na kawę, ale także na bogatszą treść sceniczną. W tym kontekście irytująca postać grana przez Sarah Paulson dominuje ekran w sposób, który zmusza do myślenia o potrzebie większej lekcji aktorstwa. Rzeczywiście, więcej dramatyzmu oraz emocji mogłoby się wydobyć z kamienia.

Problemy z narracją i rozwoju postaci

Shyamalan najwyraźniej ma ogromny plan dla swojego uniwersum, jednak w „Glass” nieco zatracił wątek. Historia przyjmuje formę mocno rozciągniętą, a postać lekarza Staple wydaje się zbędnym balastem, który wyjaśnia kwestie, które lepiej pozostałyby w sferze niedopowiedzeń. Idąc w stronę superbohaterów, reżyser stara się przedstawiać nadludzkie zdolności bohaterów jako efekty psychicznych zaburzeń – to z całą pewnością ciekawe, ale jednocześnie wydaje się bardziej jak wymówka niż istota sprawy. Ostatecznie, zamiast epickiego starcia trzech nietypowych postaci, dostajemy chaotyczną kombinację, która nie rozwija ich charakterów, lecz je spłaszcza do bezosobowej egzystencji w murach psychiatrycznych.

  • James McAvoy jako Horda wnosi energię i talent.
  • Bruce Willis jako David Dunn wydaje się zmęczony i zniechęcony.
  • Sarah Paulson w roli lekarza Staple dominuje ekran, ale jej postać jest irytująca.

Podsumowując, „Glass” to produkcja, która miała potencjał do rozwinięcia znanych od lat postaci. Zamiast tego większość z nich wydaje się być jedynie cieniem samej siebie. Choć niektóre aspekty są zgrabne, całość odbiera wrażenie jednorodności, a nie szczytu możliwości Shyamalana. Smutno obserwować, jak twórca, który kiedyś zaskakiwał zwrotami akcji, teraz skupia się na długich, nużących dialogach, które co najwyżej zaspokajają oczekiwania biorących w tym udział widzów. Tym razem pozostaje jedynie złożyć ręce w geście pogodzenia się z nieco rozczarowującą porażką, która, mimo wszystko, pozostawia nadzieję na lepsze jutro w skomplikowanym układzie superbohaterów.

Czy wiedziałeś, że w pierwotnej wersji scenariusza „Glass” postać lekarza Staple miała być znacznie mniej dominująca, a niektóre wątki miały lepiej eksplorować psychologię postaci superbohaterów, zamiast koncentrować się na ich medycznych diagnozach?

Oczekiwania vs. rzeczywistość: Co obiecywał film, a co rzeczywiście dostaliśmy?

Film „Glass” miał z miejsca trafić w serca widzów, obiecując fascynujące połączenie dwóch niezwykłych światów: superbohaterów oraz thrillerów psychologicznych. M. Night Shyamalan, znany mistrz zaskakujących zwrotów akcji, powraca do ukochanego uniwersum z lat dwutysięcznych, gdzie David Dunn pełni rolę strażnika, a Kevin Crumb staje się niebezpiecznym przestępcą z rozdwojeniem jaźni. Na papierze emocjonujące starcia oraz powroty ulubionych postaci zapowiadały intensywne wrażenia. Co jednak oglądamy na ekranie? Rzeczywistość okazuje się kumulacją fragmentów znakomitej historii, które niestety w finale nie zachwycają, a momentami wręcz nudzą.

Zobacz także:  Miłość na przekór: recenzja "Love to Hate You" - nowy romantyczny serial, który zaskakuje

Kiedy na scenie pojawia się tytułowy Mr. Glass oraz intensywna gra Jamesa McAvoya, myślimy, że nic nie będzie w stanie nas znudzić. Niestety, fabuła z impetem przenosi nas do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego, gdzie cała akcja nagle przekształca się w niekończące się naukowe gadanie oraz powtarzające się dialogi, które w zasadzie nic nowego nie wnoszą do opowieści. Biorąc pod uwagę złożoność osobowości Kevina oraz bogactwo jego różnych układów, można by mieć nadzieję, że Shyamalan skupi się na ich rozwoju. Tymczasem oglądamy głównie, jak doktor Staple stara się przekonać wszystkich, że superbohaterowie to tylko wytwory umysłu. Kto by pomyślał, że nie doświadczymy wybuchów i walk na miarę Marvela?

Gdzie są emocje, czyli co poszło nie tak?

Największym zaskoczeniem okazała się chaotyczność oraz niekonsekwencja w narracji. Scenarzysta mógł zyskać na genialnych zbiegach okoliczności, ale zamiast tego otrzymujemy zbyt wiele szczegółów oraz wyjaśnień dotyczących postaci, które tylko spowalniają bieg wydarzeń. Bruce Willis, doświadczony aktor, marnuje swoje możliwości w roli Davida Dunna, który zamiast zachwycać, usypia widzów. Czasami miałem wrażenie, że on sam nie wytrzymuje napięcia, które przenika fabułę. Zresztą nie tylko on, ponieważ szpital psychiatryczny jawi się jako miejsce straconych szans – zbędne postacie drugoplanowe ciągną film w dół, nawet jeśli niektóre występy są naprawdę udane.

Na samym końcu widz opuszcza kino z pewnym niedosytem. Zamiast spektakularnego zakończenia, dostajemy schematyczny zwrot akcji, którego można się było domyślić, siedząc w pierwszym rzędzie. Kiedy Shyamalan obiecywał ekscytację, tak naprawdę dostaliśmy film w stylu „było nie było, ale…”, co sprawia, że „Glass” stanie się dla wielu widzów rozczarowującą przygodą. Choć nie można mu odmówić pomysłowości, to wydaje się, że reżyser przegapił okazję, by pożegnać nas ze swoją trylogią w wielkim stylu. W końcu każdy zasługuje na dobrego superbohatera!

Czy wiesz, że film „Glass” jest ostatnią częścią trylogii zapoczątkowanej przez „Unbreakable” i kontynuowanej w „Split”? Chociaż „Glass” miał stanowić przełomowe zwieńczenie tej opowieści, wielu fanów uznało, że nie zrealizowano w nim pełnego potencjału złożonych postaci i ich wątków, co sprawiło, że oczekiwania były znacznie wyższe niż to, co otrzymano na ekranie.

Krytyka warsztatu reżyserskiego M. Night Shyamalana w 'Glass Film’

M. Night Shyamalan wydaje się mieć talent do tworzenia filmów, które jednocześnie przyciągają uwagę i sprawiają, że widzowie odczuwają mieszane uczucia. Jego najnowsze dzieło, „Glass”, doskonale ilustruje ten fenomen. Film miał być zwieńczeniem wątków z „Niezniszczalnego” oraz „Split”, a jednak okazał się mieszanką sukcesów i porażek. Owszem, efekty specjalne były efektowne, a McAvoy rzeczywiście wykonał kawał świetnej roboty, ale to wszystko to zdecydowanie za mało, by uratować całe przedsięwzięcie przed poszarpanym scenariuszem i nieprzekonującymi bohaterami drugoplanowymi. Z perspektywy widza czuję się tak, jakbym otrzymał deser bez kawałków czekolady — niby smacznie, ale czegoś zdecydowanie brakuje.

Zobacz także:  Słodka komedia o dorastaniu: recenzja "Najlepsze życzenia" z Alexandrą Daddario i Leną Dunham

Nie można zignorować, że „Glass” przypomina nieco szklankę pełną wrzątku, która zaraz pęknie od szalejącej w niej temperatury. Shyamalan, znany z zaskakujących zwrotów akcji, tym razem zdecydował się na rozwinięcie psychologicznego wątku relacji między bohaterami, co początkowo wydawało się obiecujące. Niestety, w praktyce szybko natrafiamy na drzwi psychiatrycznego zakładu, gdzie bohaterowie spędzają zbyt dużo czasu, a akcja stoi w miejscu. Dialogi doktor Ellie Staple, granej przez Sarah Paulson, momentami przypominają formuły reklamowe — są nudne i nieco irytujące. Ponadto, historia sprawia wrażenie naciąganej, co utrudnia uwierzenie w motywacje niektórych postaci. Reżyser zdaje się powtarzać to, co już widzieliśmy, jakby nie pamiętał, że widzowie mają pamięć.

Oczekiwania a rzeczywistość – analiza fabuły „Glass”

Krytyka M. Night Shyamalana

Wielu z nas przychodzi na seans z nadzieją na kolejne zaskakujące zwroty akcji, jednak Shyamalan najwyraźniej nie dostrzega, że przewidywalny twist na końcu nie robi już takiego wrażenia, jak kiedyś. Co gorsza, niektóre postaci, takie jak David Dunn grany przez Bruce’a Willisa, wydają się wręcz nijakie. Możliwe, że długie oczekiwanie na kontynuację wpłynęło na występ Willisa, ponieważ wyglądał na znużonego swoją rolą, a każdy jego pojedynek z Bestią zdawał się bardziej męczący niż spektakularny. Ciekawiej wypada sam McAvoy, który nie tylko bawi się swoimi wieloma osobowościami, ale także wciąga widza w emocje, które ciężko zignorować. Jak to często bywa, czarujący bohater wciąga nas w wir wydarzeń, podczas gdy reszta ekipy nieco blednie na jego tle.

„Glass” to film, który z pewnością znajdzie swoich zwolenników i przeciwników. Shyamalan udowodnił, że potrafi wprowadzić interesujące elementy do opowieści o superbohaterach, lecz w tym przypadku przytłoczył je zbyt dużą ilością psychologicznych gier i niejasnych zagadnień. To trochę jak pieczenie ciasta bez odpowiednich proporcji składników – może wyjść smacznie, ale zbyt wielu osób nie będzie chciało tego spróbować. Z perspektywy widza „Glass” pozostawia pewien niesmak, który z czasem może zblaknąć, ale momentami miałem wrażenie, że krzycząc w duchu „Oh, come on!”, mógłbym uratować swoje nerwy przed gnębieniem nadmiernymi ekspozycjami. W końcu, założenia były znakomite, więc co mogło pójść nie tak?

Analiza postaci w Glass

Poniżej przedstawiam kluczowe elementy dotyczące filmu „Glass”:

  • Efekty specjalne były efektowne.
  • McAvoy znów pokazuje swoje aktorskie umiejętności.
  • Psychologiczne wątki nie w pełni wykorzystane.
  • Nieprzekonujący bohaterowie drugoplanowi.
  • Dialogi momentami irytujące i nudy.

Cześć! Jestem autorem strony filmoholicy.pl – miejsca stworzonego dla wszystkich, którzy kochają kino tak jak ja. Od lat pasjonuję się filmami, serialami i światem, który powstaje po drugiej stronie kamery. Na blogu dzielę się opiniami o najnowszych premierach, recenzjami klasyków, ciekawostkami o aktorach, scenarzystach i reżyserach. Lubię odkrywać, jak powstają filmy, co sprawia, że zapadają w pamięć i jak emocje przenoszą się z ekranu na widza. Kino to dla mnie coś więcej niż rozrywka – to sztuka, emocje i historie, które zostają z nami na długo. Jeśli czujesz to samo, dobrze trafiłeś – Filmoholicy.pl to miejsce właśnie dla Ciebie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *